Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
78 postów 694 komentarze

alfabet

Henryk Dąbrowski - Wolność nie czyni ludzi szczęśliwymi, czyni ich po prostu ludźmi

Witaj w świecie obrońców zygot i przyjaciół morderców

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Akceptacja prawa sprawia, że kolejne pokolenia są wychowywane w poszanowaniu życia.

 

I. Wstęp

Uważam, że obowiązujące w Polsce prawo[1] dotyczące aborcji jest bardzo dobre. Taka ocena wynika z powszechnej akceptacji tego prawa przez społeczeństwo, co pośrednio świadczy, że zawarty przed laty kompromis był słuszny i wydał dobre owoce.


Akceptacja prawa sprawia, że kolejne pokolenia są wychowywane w poszanowaniu życia. Jednak bardzo łatwo ten sukces zniszczyć. Wystarczy kilka zgonów kobiet w ciąży, aby od szacunku do prawa przejść do jego całkowitego lekceważenia. Nie braknie partii, które zrobią wszystko, aby to lekceważenie wykorzystać do swoich celów.


Nie zgadzam się na liberalizm w kwestii aborcji, ale nie zgadzam się też na przedmiotowe traktowanie matki i ojca, którym zagraża całkowite odebranie prawa do podejmowania jakichkolwiek decyzji w tej zasadniczej dla rodziny kwestii.


Omawianie problemu rozpoczniemy od przedstawienia podstawowych stwierdzeń, które łatwo analizować i wskazać odpowiednie argumenty

 

1. Powinna istnieć możliwość wymierzenia mordercy kary śmierci
 

Powinno tak być, bowiem godność ofiary nie jest mniejsza niż godność mordercy, a naturalnym obowiązkiem jest stawać po stronie słabszych i pokrzywdzonych. Nie ma tutaj znaczenia fakt, że ofiara już nie żyje. Prawo z którego usunięto karę śmierci staje się prawem nielogicznym. Jeśli zabiję (niedoszłego) mordercę działając w obronie własnej, to zostanę uniewinniony. Jeśli jednak morderca mnie zabije, to w nagrodę za skuteczność morderca nie zostanie zabity. Nie możemy zgadzać się na to, że ofiara otrzymuje karę śmierci, jej najbliżsi dożywocie, a morderca wyjdzie za kilka lat…[2]


W kontekście aborcji, należy zwrócić uwagę, że ci sami ludzie, którzy domagają się

  • złagodzenia prawa (likwidacji kary śmierci), aby chronić życie morderców
  • zaostrzenia prawa (penalizacji aborcji), aby chronić życie dzieci poczętych

godzą się jednocześnie na

  • zwiększenie liczby morderstw
  • śmierć matek w ciąży (w sytuacjach, gdy ciąża zagraża życiu matki)
  • samobójstwa zgwałconych kobiet (które nie zdołają udźwignąć ciężaru sytuacji)
  • śmierć dzieci zaraz po urodzeniu (gdy wiadomo było, że płód nie przeżyje poza organizmem matki)

i zarazem nazywają siebie „obrońcami życia” oraz twierdzą, że wysokość kary nie ma wpływu na ilość popełnianych przestępstw.

 

Zauważmy, że opisując postawy i postępowanie tych osób możemy wyróżnić

  • zachowania antyspołeczne (wyższa ocena życia mordercy niż ofiary)
  • brak poczucia winy, wstydu i odpowiedzialności (setki ofiar ich niegodziwych działań są im całkowicie obojętne)
  • brak empatii (cierpienia ofiary są dla nich niczym w porównaniu do możliwości stracenia mordercy, cierpienia embrionu są ważniejsze niż cierpienia matki)
  • nieumiejętność planowania odległych celów
  • niezdolność przewidywania skutków swojego postępowania
  • nadkontrola (chęć kontroli nad życiem innych ludzi)
  • brak poczucia winy wyrażający się obojętnością lub racjonalizacją wyrządzania krzywdy


Wypisane wyżej cechy występują u psychopatów[3][4]. Oczywiście nie twierdzę, że ludzie ci są psychopatami w pełnym znaczeniu tego słowa, ale z faktu, że nie popełniają oni pospolitych przestępstw nie należy wyciągać natychmiast wniosku, że ich psychika jest zdrowa.


Zatem witaj Czytelniku w świecie obrońców zygot i przyjaciół morderców, a wrogów kobiet w ciąży i niewinnych ofiar!

 


2. Człowiek staje się człowiekiem, a nie rodzi się nim
 

Osobnik ludzki powstaje (poczyna się) jako zwierzę. Czy ktokolwiek nie mając wiedzy (wynikającej z miliardy razy powtórzonego doświadczenia) potrafiłby wskazać, że zygota ludzka i zygota szympansa dadzą tak różne efekty? Precyzyjnie mówiąc, powstała zygota należy do gatunku: Homo sapiens, podgatunek: Homo sapiens sapiens[5]. Osobnik ten CZŁOWIEKIEM się staje, wbrew głoszonemu przekonaniu, że człowiekiem JEST. Niektóre osobniki pozostają na poziomie zwierzęcia lub ulegają zezwierzęceniu. To głównie oni wypełniają więzienia. Mówienie o bezwarunkowym prawie do bycia CZŁOWIEKIEM jest pozbawione podstaw. Źródłem tego nieporozumienia jest używanie słowa człowiek dla oznaczenia osobnika - przedstawiciela gatunku Homo sapiens, a jednocześnie to samo słowo CZŁOWIEK oznacza osobę, która osiągnęła pewien poziom człowieczeństwa. Człowieczeństwo wiąże się z wyjątkowymi procesami, które muszą dokonać się w osobniku – człowieku (i tylko w człowieku!), aby uzyskał on prawo do określenia go słowem CZŁOWIEK. Wraz ze wzrostem masy mózgu (rozwój fizyczny) pojawiają się wyjątkowe i charakterystyczne tylko dla CZŁOWIEKA cechy: rozwój mowy, odkrywanie własnej tożsamości, myślenie, rozróżniane dobra i zła, myślenie abstrakcyjne. Problem ten jest ważny, bowiem uświadamia nam, że twierdzenie jakoby zygota była CZŁOWIEKIEM jest nadużyciem. Jeśli już, to jest planem według którego człowiek będzie budowany i będzie się rozwijał.

 

Podkreślmy: zygota nie jest CZŁOWIEKIEM tak, jak przepis na zupę nie jest zupą, zaś projekt budynku nie jest budynkiem. Zniszczenie zygoty nie jest zabiciem CZŁOWIEKA, zniszczenie przepisu na zupę nie oznacza wylania zupy, zaś spalenie planów budynku, nie jest pożarem budynku.


Epatowanie filmami typu „Niemy krzyk” jest emocjonalnym nadużyciem, bowiem dla równowagi należałoby jednocześnie pokazać film z umierania i pogrzebu matki, która umrze będąc zmuszona urodzić. Zauważmy też, że obrazy bardzo silnie oddziałują na naszą psychikę, ponieważ człowiek jest skłonny nadinterpretować to co widzi. Fakt ten możemy bardzo łatwo sobie uzmysłowić, analizując oddziaływanie na naszą psychikę filmów animowanych, które są całkowitą fikcją, a postacie są jedynie podobne do ludzi.

 


3. Nikt nie powinien zmuszać kobiety, aby urodziła dziecko poczęte w wyniku gwałtu
 

Nie wolno tego czynić, bowiem nikt nie ma prawa gwałcić jej ponownie. Należy brać pod uwagę fakt, że usunięcie płodu jest być może jedynym sposobem uzdrowienia jej zgwałconej psychiki. Nie możemy zapominać, że jest rzeczą głęboko niemoralną i obrzydliwą wyrażanie zgody, aby gwałt trwał dziewięć miesięcy.


Z przedstawionych w punkcie drugim powodów nie ma najmniejszego sensu, przywoływany czasami argument, że dziecko poczęte nie jest niczemu winne, zatem nie można go zabijać. To może zgwałcona matka jest winna? Niewinność nie jest tutaj kategorią możliwą do ustalenia i używania. Podobnie bezsensowne byłoby stawianie pytania, czy jeśli poczęte w wyniku gwałtu dziecko zostanie w przyszłości gwałcicielem (mordercą, złodziejem), to oznacza to, że od poczęcia było WINNE?


Zauważmy, że zwolennicy całkowitego zakazu aborcji zapominają całkowicie o godności[6] zgwałconej kobiety. Zapominają o tej godności, na którą przynajmniej część z nich powołuje się tak bezwzględnie i stanowczo, gdy trzeba bronić życia morderców. Jeśli jednak godność kobiety zgwałconej ucierpiała tak bardzo, że kobieta domaga się aborcji, to czy nie należy aborcji dokonać, aby choć w części jej wewnętrzne poczucie godność przywrócić?


Należy zauważyć, że gwałcone są także kobiety zamężne. Problem staje się wtedy nie tylko problemem kobiety, ale problemem męża i dotyczy całej rodziny. Trudno ukryć przed dziećmi fakt, że ich mama została zgwałcona. Myślicie, że one z radością powitają nowego braciszka? Braciszka, który za kilkanaście lat zgwałci starsze siostry?


Musimy też pamiętać, że gwałcone są nie tylko kobiety dorosłe. Znane są przypadki, gdy przedstawiciele Kościoła Katolickiego usiłowali wymusić urodzenie dziecka przez zgwałcone dziewczynki w wieku dziewięciu i jedenastu lat.


Nikaragua. W lutym 2003 roku w wyniku gwałtu zaszła w ciążę 9-letnia dziewczynka.

Kardynał Miguel Obando Bravo, arcybiskup Managui, poprosił w niedzielę o podjęcie wszelkich starań, aby uratować dziewczynkę i jej dziecko. Powiedział, że zgodnie z opinią lekarzy nie ma potrzeby przerywania ciąży, a dziewczynka może bezpiecznie urodzić.[7]


Kolumbia. W 2006 roku w wyniku gwałtu zaszła w ciążę 11-letnia dziewczynka.

Przedstawiciel Watykanu powiedział, że Kościół nałoży karę ekskomuniki na zespół medyczny, który pierwszą legalną aborcję w Kolumbii na 11-letniej dziewczynce, która była w ósmym tygodniu ciąży po zgwałceniu przez swego ojczyma. Kardynał Alfonso López Trujillo, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny, powiedział, że oprócz lekarzy i pielęgniarek, kara ta może zostać zastosowana do „krewnych, polityków i prawodawców”, których nazwał „bohaterami tej odrażającej zbrodni”.[8]


Brazylia. W 2009 roku w wyniku gwałtu zaszła w ciążę 9-letnia dziewczynka.

Arcybiskup Jose Cardoso Sobrinho oświadczył, że bez względu na szczególną naturę tego konkretnego przypadku, Kościół musi trwać w swym sprzeciwie wobec aborcji. Dla wszystkich dorosłych, którzy byli zaangażowani w tę aborcję, oznacza to ekskomunikę - podkreślił arcybiskup. Dotyczy to matki dziewczynki oraz lekarzy, którzy w środę przeprowadzili zabieg. Arcybiskup zaznaczył, że ekskomunika nie obejmie dziewczynki z racji jej wieku.[9]

 


4. Nikt nie powinien zmuszać kobiety, aby urodziła dziecko, u którego badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu
 

Nie powinniśmy tak czynić, bowiem dziecko takie nigdy nie będzie samodzielne, będzie wymagało ogromnego zaangażowania rodziców (może nawet dodatkowych opiekunów) i nigdy nie osiągnie zdolności do samodzielnego funkcjonowania. Problem ten jest w rzeczywistości ogromnym dodatkowym stresem, bólem i troską rodziców, bowiem zawsze towarzyszy im myśl, jaka będzie przyszłość dziecka, gdy oni umrą.

 

Często spotkamy się ze stwierdzeniem, że dzieci z zespołem Downa (w domyśle z innymi rodzajami upośledzenia umysłowego) są szczęśliwe. Jednak autorzy nigdy nie dodają, że jeśli nawet tak jest, to są one szczęśliwe na SWÓJ sposób. Te dzieci nigdy nie osiągną pełni fizycznego i psychicznego rozwoju, co nie wyklucza, że w swojej zredukowanej rzeczywistości będą szczęśliwe. Możemy to sobie łatwo uświadomić na przykładzie noworodka – noworodek mimo ograniczonego kontaktu ze światem potrafi się uśmiechać i wydaje się być szczęśliwy, gdy są zabezpieczone jego potrzeby, zaś płaczem przypomina nam, że czegoś potrzebuje. Ale to matka będzie zmuszona zabezpieczać wszystkie potrzeby takiego dziecka i to od niej będzie zależało, czy to dziecko będzie na SWÓJ sposób szczęśliwe. Należy pomyśleć o tym, że nie wszyscy ludzie są na tyle silni psychicznie i fizycznie, aby ten ciężar udźwignąć i dźwigać. Dlaczego zatem państwo rości sobie prawo do podejmowania decyzji?


Podkreślmy, że organizm kobiety bardzo często sam usuwa ciążę w przypadku, gdy płód jest uszkodzony genetycznie (zobacz np. zespół Pataua, zespół Edwardsa)[10]. Zauważmy, że poronienia samoistne są całkowicie naturalną obroną przed wydawaniem na świat chorego potomstwa i dotyczą co najmniej 7% stwierdzonych ciąż[11][12]. Rozważania o tym, czy medycyna powinna wykorzystywać swoje osiągnięcia w celu utrzymania ciąży z uszkodzonym genetycznie płodem i tym samym pozwalać na rodzenie się chorych dzieci, są możliwe jedynie dlatego, że proces przekazywania materiału genetycznego jest DOSKONAŁY. Gdyby nie około 2% dzieci rodziło się z wadami wrodzonymi[13], ale problem ten dotyczył 20% dzieci, to nie byłoby tematu – dzieci te musiałyby być zabijane, albo cały gatunek ludzki wymarłby z głodu.


Należy zwrócić uwagę na jeszcze jeden, niezmiernie ważny fakt. Obecnie potrafimy zdiagnozować pewne choroby genetyczne (np. zespół Downa) i nie dopuścić do urodzenia się chorego dziecka. Podkreślmy, że choroby genetyczne, które potrafimy obecnie identyfikować dotyczą przypadków, gdy urodzone dziecko jest problemem dla siebie (całe życie będzie niosło trud życia z chorobą) i problemem dla rodziców. Nie można wykluczyć, że w bardziej odległej przyszłości będzie możliwa identyfikacja np. schizofrenii i psychopatii. Ci ludzie już nie są tylko problemem tylko dla siebie i rodziców – wyrosną z nich różnego rodzaju przestępcy i staną się problemem dla innych. Czy należy pozwolić, aby się urodzili (mimo stwierdzenia mutacji chromosomowej), a następnie zapewnić bezkarność dorosłym mordercom, gwałcicielom i złodziejom, bowiem jako chorzy nie będą mogli odpowiadać za popełnione przestępstwa?

 


5. Życie matki jest ważniejsze od życia nienarodzonego dziecka
 

Przekonanie to wynika z braku zgody na to, aby dziecko od pierwszych dni swojego życia było sierotą i braku zgody, aby sierotami zostało ich starsze rodzeństwo. Jesteśmy przekonani, że dziecko powinno wychowywać się w rodzinie. Tak jak dwóch tatusiów ani dwie mamusie nie tworzą rodziny, tak i samotny ojciec nie tworzy rodziny, która zapewnia dziecku pełny rozwój. Czy chciałbyś Czytelniku, być na miejscu dziecka, które dowiaduje się, że jego matka umarła, aby ono mogło żyć? Łatwo czy ciężko żyje się z taką wiedzą?


Przeciwnicy aborcji celowo pomijają fakt zdrowia psychicznego rodziców. Co więcej, możemy usłyszeć od nich jakim szczęściem dla rodziców są dzieci z wadami wrodzonymi. Nie usłyszymy o przypadkach całkowicie niesamodzielnych dzieci z zespołem Downa i wskaźnikiem inteligencji IQ<30. Takie dziecko przez całe życie będzie skazane na pomoc rodziców. Wielu rodziców tego nie wytrzymuje. Często ojcowie zostawiają takie dziecko i matkę. Być może czynią tak, aby nie zwariować (wpaść w depresję, nerwicę, popełnić samobójstwo, itd.). Zauważmy, że to dziecko funkcjonuje dopóki funkcjonują rodzice. Co będzie, gdy rodzice umrą? Kto będzie się o nie martwił?

 

 

 

II. Kilka ważnych cytatów z Biblii i ich konsekwencje

 

Bóg nie godzi się na morderstwo

Gdyby jednak [ktoś] czyhał na swojego bliźniego, aby go podstępnie zabić, to nawet od mojego ołtarza masz go oderwać i ukarać śmiercią.
Wj 21:14 Biblia Paulistów


Jeśli jednak Bóg nie godzi się na morderstwo, to oznacza to, że morderca zabija ofiarę z WŁASNEJ woli, zaś Bóg nie ma z tą śmiercią nic wspólnego. Nie wolno nam zatem przyjmować, że to z woli BOGA morderca odbiera ofierze życie. Powyższy cytat odpowiada wprost na pytanie: czy to Bóg, czy też morderca miał władzę nad życiem ofiary w chwili popełniania morderstwa. Inaczej mówiąc, założenie że Bóg jest Panem życia prowadziłoby nas do wniosku, że Bóg jest Panem ludzkich uczynków, a Człowiek nie ma WOLNEJ woli.

 

Bóg nie godzi się na morderstwo, ale nie oznacza to absolutnego zakazu zabijania

Nie popełnisz morderstwa.
Wj 20:13 Biblia Paulistów (zobacz też English Standard Version, oraz Hebrew Interlinear Bible, Exodus 20)


Pamiętajmy, że tak właśnie brzmi piąte przykazanie, zaś popularne tłumaczenie „Nie zabijaj” nigdy nie oznaczało absolutnego zakazu zabijania. Gdyby bowiem tak było, to czy Bóg mógłby nakazać: „Gdyby jednak [ktoś] czyhał na swojego bliźniego, aby go podstępnie zabić, to nawet od mojego ołtarza masz go oderwać i ukarać śmiercią.” (zobacz Wj 21:14 Biblia Paulistów)

 

Bóg nie godzi się na gwałt

Jeżeli zaś mężczyzna spotka w polu zaręczoną dziewczynę i będzie z nią współżył, zadając jej gwałt, to śmierć poniesie tylko ów mężczyzna, który z nią współżył, dziewczynie natomiast nic nie zrobisz. Ona nie uczyniła nic zasługującego na śmierć. Ów przypadek należy traktować tak samo jak ten, gdy ktoś napada i morduje bliźniego.
Pwt 22:25-26 Biblia Paulistów


Jeśli jednak Bóg nie godzi się na gwałt, to gwałciciel dokonuje gwałtu z WŁASNEJ woli, zaś Bóg nie ma z tym uczynkiem nic wspólnego. Nie wolno nam zatem przyjmować, że to z woli BOGA gwałciciel dokonuje gwałtu.

 

Bóg nie godzi się na nieprawość

Widział wtedy PAN, jak wielka jest nieprawość ludzi na ziemi i że wszystkie ich pragnienia wciąż były tylko złe. Żałował więc PAN, że uczynił człowieka na ziemi i głęboko się zasmucił. Wówczas PAN powiedział: „Usunę z powierzchni ziemi człowieka, którego stworzyłem: zarówno człowieka, jak i bydło, istoty pełzające i latające pod niebem. Żałuję bowiem, że to wszystko stworzyłem”.
Rdz 6:5-7 Biblia Paulistów


Ten fragment ponownie podkreśla WOLNĄ wolę Człowieka. Gdyby Bóg był Panem ludzkich uczynków, to pragnienia ludzi byłyby zgodne z JEGO wolą, a wszelka nieprawość i złe pragnienia ludzi nie byłyby możliwe.

Wynika stąd, że Bóg nie jest bogiem Wszechwiedzącym w sensie absolutnym. Fakt ten jest oczywisty i nie umniejszający wielkości Boga. Pewne ograniczenia Bóg przyjął Z WYBORU, tworząc Wszechświat tak, aby Człowiek był istotą wolną w swoich decyzjach i działaniu.

 

 

 

III. Czy Bóg jest Panem życia?

Czytelnik zechce zauważyć, że przedstawione we wstępie problemy i przedstawione argumenty są jedynie częścią problemu. Możemy powiedzieć, że jest to tylko racjonalna część problemu.


Istnieje też nieracjonalna część problemu aborcji – w tej części używane są argumenty wynikające z wyznawanej religii. Ponieważ wiemy, że wychodząc z fałszywego założenia możemy udowodnić dowolne twierdzenie, to zbadanie poprawności poczynionych założeń jest kluczowe.


Osoby, które domagają się całkowitego zakazu aborcji i zaprzestania wykonywania kary śmierci najczęściej sięgają po całkowicie fałszywe założenie
 

Bóg jest Panem życia (i śmierci)[14]

 

Słowa „jest Panem życia” osoby te interpretują jako: „panuje nad życiem” lub „jest władcą życia”[15]. Fałszywość tego założenia pokazaliśmy już w poprzednim punkcie na przykładzie mordercy, który pozbawia ofiarę życia WBREW woli Boga. Ludzie giną też w wypadkach (np. zderzenie samochodów, katastrofy lotnicze). Czy stracili oni życie z woli Boga? Czy może Bóg pragnął, aby żyli, ale to Szatan ich uśmiercił WBREW woli Boga? Jezus udzielił odpowiedzi na to pytanie wspominając katastrofę budowlaną w Siloam


Czy uważacie, że tamtych osiemnastu, na których zawaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż wszyscy mieszkańcy Jeruzalem? Otóż nie!
Łk 13:4-5 Biblia Paulistów


Jezus rozwiewa wątpliwości, to nie z woli Boga zginęli ci ludzie. Bóg nie pragnął ich śmierci, ale również nie pragnął ich życia (gdyby tak było, to uchroniłby ich od śmierci). Jezus pokazuje, że istnieją sytuacje w życiu człowieka, kiedy śmierć następuje w sposób przypadkowy i nie wynika z niczyjego zamierzenia. Podkreślmy, że ten rodzaj śmierci trudno nazywać „śmiercią naturalną”[16] tak samo, jak nie nazywamy „śmiercią naturalną” zgonu spowodowanego zabójstwem.


Na bazie tego fałszywego założenia zwolennicy całkowitego zakazu aborcji formułują następujące prawo
 

Człowiek ma prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci

 

Problem polega na tym, że logika użyta do uzyskania tego wniosku pozostaje tajemnicą. Przykładowo: skoro Bóg nakazał mordercę zabić, to tak sformułowane prawo nie może być prawem ogólnym, bowiem nie dotyczy morderców.

 

 

 

IV. Prawo a „prawo”

Nie sposób nie poświęcić w tym artykule choćby kilku słów na temat stanowienia prawa. Wyznawcom każdej religii wolno jest na bazie świętych ksiąg lub tradycji formułować „prawa”, ale „prawa” te dotyczą jedynie wyznawców tej religii. W przypadku, gdy wyznawca religii nie przestrzega ustalonych „praw”, to może zostać z tej społeczności wykluczony. Przykładowo katolicy mogą bez trudu nową zasadę postępowania zamienić w „prawo” dotyczące własnej wspólnoty religijnej – wystarczy bowiem tę zasadę zapisać w Katechizmie Kościoła Katolickiego[17][18].

 

Jednak zwolennikom całkowitego zakazu aborcji chodzi o coś więcej. Oni chcą, aby „prawo” sformułowane na bazie religii chrześcijańskiej stało się PRAWEM obowiązującym w całym kraju, egzekwowanym przez władze państwowe i dotyczyło wszystkich: katolików, protestantów, żydów, islamistów, buddystów, ateistów, jak również tych, którzy nawet nie mają żadnego zdania w kwestii Boga i religii, bo ich ten temat zwyczajnie nie interesuje i wolą poświęcać czas innym problemom.


Biorąc pod uwagę, że prawo w kwestii aborcji podobne do prawa polskiego, a nawet znacznie bardziej liberalne, obowiązuje w wielu krajach (w tym w chrześcijańskich)[19][20], zaś prawo postulowane przez zwolenników całkowitego zakazu aborcji istnieje jedynie w sześciu krajach świata, to w moim przekonaniu zwykła droga legislacyjna w tak ważnej sprawie (dotyczącej zdrowia i życia obywateli) nie powinna być wystarczająca. Tak ważna zmiana powinna zostać zaakceptowana (lub odrzucona) w referendum.


Nie wolno pozwolić, aby powtórzyła się sytuacja z 1997 roku, kiedy to głosami 91% posłów obecnych na sali (75% ogólnej liczby posłów) Sejm przegłosował nowy kodeks karny, z którego usunięto karę śmierci, a w tym samym czasie 74% społeczeństwa było zwolennikami kary śmierci[21].

 

 

 

V. Zakończenie

Zwolennicy całkowitego zakazu aborcji powinni głębiej zastanowić się nad postulowanym założeniem, że Bóg jest Panem życia oraz konsekwencjami tego założenia. Jeśli bowiem Bóg jest Panem życia (i śmierci), to tym bardziej musi być Panem zdrowia (i chorób), bowiem to zdrowie decyduje o naszym życiu, a choroby (w większości przypadków) zabierają nas do lepszego świata. Inaczej mówiąc: gdyby Bóg nie był Panem zdrowia (i chorób), to nie mógłby być Panem życia (i śmierci). Zatem konsekwencją założenia, że Bóg jest Panem życia (i śmierci), jest stwierdzenie
 

Bóg jest Panem życia i zdrowia (oraz śmierci i chorób)

 

Postawmy teraz następujący problem: dlaczego Bóg będący Panem życia i zdrowia miałby domagać się jedynie ochrony życia, a nie domagałby się ochrony zdrowia?


Jeżeli Czytelnik zgodzi się z tym, że Bóg w równym stopniu powinien domagać się ochrony życia i zdrowia, to należy sformułować i przyjąć następujące prawo
 

Człowiek ma prawo do życia w zdrowiu od poczęcia do naturalnej śmierci

 

Jednak istnienie nieuleczalnych chorób genetycznych uświadamia nam natychmiast, że Bóg nie stoi na straży powyższego prawa. Może zatem człowiek powinien podejmować działania, aby to prawo było spełnione? Jednak ze względu na istnienie nieuleczalnych chorób genetycznych, prawo człowieka do życia w zdrowiu od poczęcia do naturalnej śmierci zobowiązuje lekarzy do usunięcia chorej zygoty, aby człowiek mógł cieszyć się w zdrowiu swoim życiem.


A to już poważny problem dla zwolenników całkowitego zakazu aborcji. Mogą oni oczywiście powiedzieć, że nie wolno nam podejmować działań, które ze względu na zdrowie niszczą życie. Jednak przy takiej argumentacji muszą oni przyznać, że prawo to nie może być spełnione.


Idąc ich torem rozumowania, przyjmijmy, że prawo człowieka do życia w zdrowiu od poczęcia do naturalnej śmierci nie istnieje. Jednak wtedy stwierdzamy, że

  • zwolennicy całkowitego zakazu aborcji zobowiązani są udzielić odpowiedzi dlaczego gotowi są przyjąć, że prawo to nie istnieje, a jednocześnie bez problemu twierdzą, że MUSI istnieć prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci.
  • ponieważ (jak już pokazaliśmy na początku) Bóg jest Panem zdrowia (i chorób), to zwolennicy całkowitego zakazu aborcji muszą przyjąć, że to z WOLI Boga w wyniku poczęcia pojawia się życie (którego Bóg jest Panem) i z tejże samej WOLI Boga jest to życie chore (bowiem Bóg jest też Panem zdrowia)[22].

 

Otrzymujemy w ten sposób obraz Boga, który ingeruje w życie człowieka w każdej chwili, nieustannie pilnując, aby życie ludzi i historia świata toczyły się zgodnie z Jego WOLĄ. W szczególności oznacza to, że z WOLI Boga rodzą się mordercy, zbrodniarze, gwałciciele i złodzieje. Co oczywiście nie jest prawdą (zobacz punkt II).


Konsekwentnie zwolennicy całkowitego zakazu aborcji powinni powiedzieć, że to Bóg do gwałtu dopuścił, a teraz zgwałcona kobieta musi podporządkować się WOLI Boga i dziecko poczęte urodzić. Jednak POZOSTAJE TO W SPRZECZNOŚCI ze wszystkimi cytatami biblijnymi przytoczonymi w punkcie II. Uważam, że taka koncepcja jest całkowicie nie do przyjęcia i sądzę, że tak, jak przypadek sprawił, iż zginęło tamtych osiemnastu, na których zawaliła się wieża w Siloam, tak i przypadek sprawia, że powołana do życia zygota jest chora.

 

Podsumowując, należy zauważyć, że jeśli nawet Bóg jest Panem CZEGOŚ, to nie można na tej podstawie wnosić istnienia prawa, które zapewnia, że owe COŚ musi być zabezpieczone zawsze i wszędzie. Myślę, że Czytelnik zgodzi się z moją opinią, iż zwolennicy całkowitego zakazu aborcji nadużywają Boskiej cierpliwości...

 

 

 

Henryk Dąbrowski

 

Tekst z mojej strony henryk-dabrowski.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przypisy

 

[1] Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, Dz.U. 1993 nr 17 poz. 78, (LINK)
[2] Henryk Dąbrowski, Brak kary śmierci w kodeksie karnym jest pogardą dla ofiar, (LINK)
[3] Wikipedia, Osobowość dyssocjalna, (LINK)
[4] Kasjopea, PSYCHOPATA – Maska zdrowia psychicznego, (LINK-pl), (LINK-en)
[5] Wikipedia, Człowiek rozumny, (LINK)
[6] Art. 30. Konstytucja RP, Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., Dz.U. 1997 nr 78 poz. 483, (LINK)
[7] TheGuardian.com, Parents seek abortion for 9-year-old, (LINK)
[8] TheGuardian.com, Church condemns abortion performed on raped girl, 11, (LINK)
[9] tvn24.pl, Ekskomunika za aborcję zgwałconej 9-latki, (LINK)
[10] Lista wybranych chorób genetycznych: Mukowiscydoza, Pląsawica Huntingtona, Nerwiakowłókniakowatość, Klątwa Ondyny, Postępujące kostniejące zapalenie mięśni, Progeria, Zespół Downa, Zespół Pataua, Zespół Edwardsa, Zespół Angelmana, Zespół Pradera-Williego, Zespół Millera-Diekera, Zespół Smith-Magenis, Zespół Ushera, Zespół Wolfa-Hirschhorna
[11] Wikipedia, Poronienie, (LINK)
[12] PoradaGenetyka.pl, Badania genetyczne w diagnostyce poronień, (LINK)
[13] EUROCAT - european surveillance of congenital anomalies, Prenatal Screening & Diagnosis – Introduction, (LINK)
[14] Katechizm Kościoła Katolickiego, punkty 2258, 2271, 2280 (LINK-pl), (LINK-en)
[15] Autor jest zdania, że słowa te należy odczytywać w słabszym sensie: „jest stworzycielem życia”, „jest źródłem życia”, „jest dawcą życia”.
[16] Wikipedia, Śmierć naturalna, (LINK)
[17] Wikipedia, Katechizm Kościoła Katolickiego, (LINK)
[18] Życie ludzkie od chwili poczęcia powinno być szanowane i chronione w sposób absolutny. Już od pierwszej chwili swego istnienia istota ludzka powinna mieć przyznane prawa osoby, wśród nich nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty do życia
Katechizm Kościoła Katolickiego, punkt 2270
Kościół od początku twierdził, że jest złem moralnym każde spowodowane przerwanie ciąży. Nauczanie na ten temat nie uległo zmianie i pozostaje niezmienne. Bezpośrednie przerwanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel lub środek, jest głęboko sprzeczne z prawem moralnym
Katechizm Kościoła Katolickiego, punkt 2271
[19] Całkowity zakaz aborcji obowiązuje w sześciu krajach świata: Chile, Dominikana, Malta, Nikaragua, Salwador, Watykan. W 50 krajach aborcja jest dopuszczalna tylko dla ratowania życia matki, (LINK)
[20] Kraje europejskie w których dostęp do aborcji jest w jakiś sposób utrudniony: Andora, Finlandia, Irlandia, Islandia, Liechtenstein, Malta, Monako, Polska, San Marino, Wielka Brytania
[21] Henryk Dąbrowski, Kara śmierci: kto nie ma topora, a kto ma karabin (Polska), (LINK)
[22] Można spotkać się z takim widzeniem świata: „Trzeba od razu powiedzieć, że w takiej postawie dostrzegamy pewne odejście od uznania Boga za jedynego Pana i Dawcę życia oraz Pana dziejów. Jeśli bowiem ktoś uznaje Boga jako absolutnego Pana i Stwórcę, Dawcę życia i Pana dziejów, to w ekstremalnych warunkach raczej pozwoli, by to jemu było odebrane życie, niż zabierze je drugiemu człowiekowi; tym samym nie będzie legalizował odbierania życia nawet temu, kto komuś zagraża.” (LINK)

KOMENTARZE

  • Autor
    "Nawet w temacie aborcji, który Wolniewicz porusza, jego metoda kompromisu powoduje że przy tej jego motywacji, to nie wolno się zgodzić na nią nawet mimo żądania matki, kiedy zachodzi któryś z trzech „kompromisowych” przypadków (zagrożone życie matki, gwałt, czy stwierdzone poważne uszkodzenie płodu).

    Natomiast wiadomo, że stan zmuszania kobiet do rodzenia takich dzieci może być patologią i społeczną, i zdrowotną, i ekonomiczną - i muszą być otwarte tu drzwi do szukania usprawiedliwień czysto moralnych. Trzeba pamiętać, że przykazanie Boże „Nie zabijaj” to nie jest obligatoryjny zakaz, bo wtedy nie wolno by nam było nawet zabić kogoś, kto chce nam zamordować rodzinę, już nie mówiąc o obronie Ojczyzny, o samoobronie, czy przypadkach kary śmierci dla szczególnych zbrodniarzy czy zdrajców.

    Są więc i w kwestii aborcji wyjątki moralne i Wolniewicz ze swoimi kompromisami staje po stronie faszystowskich eugenistów dokonujących zabójstw motywowanych swoiście rozumianą polityką".

    http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/131001,ciac-po-skrzydlach
  • @miarka 13:02:48
    Nie komentuję wypowiedzi prof. Wolniewicza. Tekst napisałem wcześniej i jest reakcją na psucie DOBREGO kompromisu (w sprawie aborcji). W przypadku podważenia tego kompromisu czeka nas prosta droga: od akceptacji prawa do jego lekceważenia.
  • Autor
    „Uważam, że obowiązujące w Polsce prawo[1] dotyczące aborcji jest bardzo dobre. Taka ocena wynika z powszechnej akceptacji tego prawa przez społeczeństwo, co pośrednio świadczy, że zawarty przed laty kompromis był słuszny i wydał dobre owoce”.

    Prawo nie ma być dobre. Prawo ma być sprawiedliwe, służące ludziom normalnym, prawym i moralnym, a tępiące wszystkich innych. Prawo ma być surowe dla złych.


    „Akceptacja prawa sprawia, że kolejne pokolenia są wychowywane w poszanowaniu życia”.

    A skądże. Przecież to absurd. Niby jak? Ze strachu przed karą? Czy człowiek „WYCHOWANY DO STRACHU PRZED KARĄ” jest człowiekiem, czy zwierzęciem?

    Czy osobnik z wizją kary przed oczami może powiedzieć „Wątpię więc jestem”? Czyż może powiedzieć „Wierzę więc jestem”? Czyż może powiedzieć „ufajcie mi”? Czyż może powiedzieć „Jestem odpowiedzialny”? Czyż może powiedzieć: „Jezus Chrystus jest moim Panem”?

    Gdzie tu wolność? Gdzie kierowanie się wolną wolą dobrego postępowania, dokonywania wolnych wyborów?

    Czyż brak wolności może motywować do życia?

    Czyż narracja rzeczywistości przez prawo nie jest najgorszą, najbardziej patologiczną manipulacją zaszczepianą człowiekowi, aby go nakłaniać do błędnych, a nawet zgubnych dla niego decyzji, do robienia go niewolnikiem i pozbawionym nadziei uczestnikiem matrixu?

    Czyż narracja rzeczywistości przez prawo nie jest sednem zamachu na prawdę celem zniszczenia ducha ludzkiego dla ustanowienia władzy polityki nad moralnością, czyż to nie jest podstawowy element satanistycznej filozofii profesora Wolniewicza i w ogóle lewaków i masonów?

    Czyż to nie odwrócenie ról i stanowienie władzy państwowej nad obywatelem? Czyż to nie pozbawianie Narodu jego świadomości i refleksji nad życiem i władzą, zwłaszcza przez niszczenie Kościoła stojącego na straży ludzkich wartości.

    Jednak najgorsze, że takie patrzenie „od strony prawa” jest patrzeniem „oddolnym”, „odpolitycznym”. To bowiem prowadzi do „odwrotki” – prowadzi do satanizmu, bo to szatan jest ojcem kłamstwa.

    Gzie indziej pisałem:
    Prawda to stan, kiedy coś jest pewne, jednoznaczne, jedyne i niepodważalne. To jest pozom fundamentu na którym budujemy nasze ludzie konstrukcje, poziom, od którego zaczynamy dostrzegać nasze ludzkie wartości, czyli to, czemu my jako ludzie służymy. A służymy poprzez organizację świata polityki.

    Jeżeli narysujemy prawdę jako poziomą kreskę, to nad nią mamy człowieczeństwo, które jest zarazem światem ducha ludzkiego (i Ducha Bożego), a pod kreską świat polityki - świat władzy- jej wyłaniania, zmieniania i sposobu sprawowania, czyli administrowania strukturami państwa tak, by służyło celom ludzkim obywateli w szczególności roztropnie gospodarowało dobrem wspólnym Narodu. Dalej świat prawodawstwa (uchwalania zgodnie z systemem ludzkich wartości typowym dla Narodu, oraz wykonania a praktyce tak, by nie powodowało żadnych przywilejów, ani dyskryminacji), a także ekonomii, gospodarki, obronności czy innych dziedzin życia wspólnego powierzonych przez Naród Państwu w Konstytucji. Właśnie to jest tutaj punktem spornym między światem polityki, a światem człowieczeństwa, że Naród sprawuje władzę w interesie człowieczeństwa, a Państwo sprawuje władzę w interesie polityki. Naród służy wartościom ludzkim, gwarantującym mu przetrwanie i pełnię życia w człowieczeństwie, natomiast Państwo jako własność i dobro wspólne Narodu, ma służyć jemu.

    Hierarcha służby jest z dołu w górę (polityka jest służebną duchowi, człowieczeństwu, w tym moralności), władzy - z góry w dół, czyli od wyższego poziomu duchowemu, ku niższemu, ku władzy, prawu, materii).

    Tam, gdzie władza państwowa zejdzie na złą drogę, chce żeby to Naród dał się wobec niej zatomizować, rozbić na podległe jej jednostki i podporządkował niezależnie od jej poczynań moralnych. Demokracja, która nie ma wykształconego systemu ciągłej kontroli władzy i procedur szybkiej jej wymiany kiedy chce iść w złą stronę przestaje służyć Narodowi, a służy wszelkiej patologii. W szczególności służy oligarchii i nieodłącznie z nią związanemu faszyzmowi (przede wszystkim jako "związkowi korporacji prywatnych i państwa") - dziś związkowi korporacji prywatnych, syjonizmu i globalizmu.

    Im silniejsze się wytworzą te faszystowskie związki, tym silniejszy pojawia się pęd do zniewolenia Narodu i likwidacji Państwa, zawłaszczenia dóbr wspólnych Narodu, a zaraz za nimi własności obywateli, nadto ich zadłużenie, a zadłużonych zniewolenie.

    Żeby to mogło nastąpić, trzeba tak zdemoralizować i ogłupić ludzi, aby dali się zniechęcić "do uprawiania polityki", a także wpoić obywatelom, że "kościół nie powinien wtrącać się do polityki".

    Kościół w tym wszystkim to jest atakowany i niszczony tylko dlatego, że "psuje interesy patokracji" - stanowi elitę ducha, a więc i zna hierarchię wartości, więc i co jest co, co jest dobre, a co złe, zna związki przyczynowe i zasady logiki, cieszy się zaufaniem Narodu, że pilnuje, iżby wszystko w relacjach nie tylko indywidualnie międzyludzkich, ale i społeczno-politycznych było budowane na prawdzie.

    A pierwsza prawda to: Duch jest nad materią.
    Druga to: Naród powołuje Państwo i jest w nim władzą nadrzędną nad władzą polityczną.
    Trzecia: Polityka musi służyć najpierw Narodowi jako całości i człowieczeństwu, oraz ludzkim celom obywateli.

    Nie „akceptacja prawa”, a PRAWDA „sprawia, że kolejne pokolenia są wychowywane w poszanowaniu życia”.

    Prawo owszem, ma sens, ale dopiero jako SKUTEK AKCEPTACJI PRAWDY.
  • @Henryk Dąbrowski 13:41:09
    "Nie komentuję wypowiedzi prof. Wolniewicza. Tekst napisałem wcześniej i jest reakcją na psucie DOBREGO kompromisu (w sprawie aborcji)."

    Właśnie. Obaj popieracie i ten kompromis, i drogę kompromisu jako źródło "prawa".
  • Autor
    "...nie zgadzam się też na przedmiotowe traktowanie matki i ojca, którym zagraża całkowite odebranie prawa do podejmowania jakichkolwiek decyzji w tej zasadniczej dla rodziny kwestii."

    Proszę zauważyć, że to "przedmiotowe traktowanie matki i ojca" po "całkowite odebranie prawa do podejmowania jakichkolwiek decyzji w tej zasadniczej dla rodziny kwestii" odbywać się może tylko PO SATANISTYCZNEJ ODWROTCE względem prawdy o rzeczywistości, czyli po wyniesieniu polityki nad prawdę, a "zamiecenie człowieczeństwa wraz z moralnością, prawością i sprawiedliwością (w tym demokracją) pod prawdę".
    Za tym idzie uczynienie ich poddanymi polityki (oczywiście już polityki pokracznie rozumianej, polityki jako narzędzia zniewalania obywateli, a nawet zezwierzęcania człowieczeństwa).

    Oczywiście w wyniku tej odwrotki prawda zamienia się w fałsz, a zaczynają rządzić najniższe instynkty "bestii w ludzkiej skórze", przy których "prawa dżungli to przedszkole.


    Proszę też zauważyć swój użyty zwrot: "prawa do podejmowania jakichkolwiek decyzji w tej zasadniczej dla rodziny kwestii" wobec ojca i matki.

    Otóż wobec ojca i matki ta możliwość podejmowania decyzji to wcale nie kwestia prawa, a odpowiedzialności rodzicielskiej, a ta PŁYNIE Z WŁADZY RODZICIELSKIEJ.

    Ta "władza polityczna", już tu samozwańczo pozbawia rodziców władzy rodzicielskiej poprzez stanowione przez siebie prawo, które w normalnym społeczeństwie ma władzę rodzicielską wspierać.

    Jakiż więc sens opierać się na takim prawodawstwie, skoro to tylko od początku do końca "zalegalizowane" bezprawie i patologia praworządności?

    Do jakichż to absurdów prowadzi tu "narracja rzeczywistości przez prawo", budowy fikcji, świata wirtualnego, budowy zamków na lodzie, odlotów od realizmu...?

    Co nam da, że wywalczymy (w ramach kompromisu ze złem) lepsze zapisy prawne, jak sama najgorsza patologia "systemu prawniczego" pozostaje?
  • @miarka 13:51:28
    Nie. Choć oczywiście mógł Pan odnieść takie wrażenie. Ja jestem zwolennikiem DOBREGO prawa. Przez przypadek w 1993 roku uchwalono DOBRE prawo, choć u postawy leżał kompromis. Pewnie również dlatego jest on nazywamy dobrym kompromisem. Podkreślam: uważam, że wtedy ustanowiono DOBRE prawo.
  • @miarka 13:46:59
    Dobre prawo to prawo sprawiedliwe służące ludziom prawym. Nie mieszałbym tutaj moralności, bo muzułmanie woleliby szariat.

    Nie jest prawdą, że PRAWO nie kształtuje poglądów ludzi na PRAWDĘ. Więcej prawo kształtuje moralność. Jeśli prawo jest dobre, akceptowane przez społeczeństwo, to ono wsiąka w umysły ludzi (wcale nie wynika to ze strachu, bo wnika w umysły wszystkich, również tych, którzy wcale nie zamierzają go łamać). Myślę, że obecne pokolenie jest pokoleniem znacznie bardziej szanującym życie nienarodzonego człowieka niż jeszcze 25 lat temu. To również wynik dobrego prawa.

    Jeśli chodzi o dalsze rozważania, to proszę zwrócić uwagę, że istnieją państwa wielonarodowe. Narody te mogą w znacznym stopniu różnić się spojrzeniem na moralność. Jednak prawo ma służyć wszystkim JEDNOCZYĆ wszystkich. Jednoczyć przez akceptację prawa i państwa. Tutaj wracamy do problemu DOBREGO kompromisu. Jednak na ogół prawo będzie konstruowane na drodze kompromisu.
  • Autor
    "W kontekście aborcji, należy zwrócić uwagę, że ci sami ludzie, którzy domagają się

    złagodzenia prawa (likwidacji kary śmierci), aby chronić życie morderców
    zaostrzenia prawa (penalizacji aborcji), aby chronić życie dzieci poczętych

    godzą się jednocześnie na

    zwiększenie liczby morderstw..."

    I tu się trzeba zatrzymać, bo to jest znamienne dla patologii jaką jest narracja rzeczywistości przez prawo. To zwłaszcza iluzja, że prawem można zdziałać coś dobrego w kwestiach społecznych, czy w ogóle, że można równouprawniać kwestie społeczne i polityczne, czy też je łączyć w społeczno-polityczne (po czym już bezczelnie wynosić polityczne (postrzegane krótkowzrocznie, z interesownością "na tu i teraz").

    Mało tego - łączyć je wybiórczo - jednych promować, uprzywilejowywać, a drugich dyskryminować, zniewalać, a nawet "depopulować", czyli mordować niewygodnych sobie.

    To wszystko nie ma sensu dopóki nie wybierzemy moralnych władz państwowych i nie zorganizujemy nad nimi stałej narodowej kontroli narodowych elit ducha, oraz zasad zmiany władz w trakcie kadencji w przypadku, kiedy nie gwarantują że będą postępowały moralnie, a więc prożyciowo wobec Narodu i służebnie wobec jego tożsamości, dóbr wspólnych i systemu wartości - z moralnym systemem ładu życia publicznego na czele.
  • @miarka 14:27:17
    Cytuję:
    Ta "władza polityczna", już tu samozwańczo pozbawia rodziców władzy rodzicielskiej poprzez stanowione przez siebie prawo, które w normalnym społeczeństwie ma władzę rodzicielską wspierać.

    To trafna uwaga. Ogólnie zauważamy tendencją do coraz większej ingerencji prawa w życie obywateli. Jednak wracając do tematu: cieszę się tym bardziej, że prawo ustanowione w 1993 roku nie przekroczyło owych granic rozsądku (nie ingeruje nadmiernie). Cieszy mnie ten fakt. Stąd artykuł i obrona obecnego stanu prawnego w kwestii aborcji.
  • Uważam, że dzisiejsze prawo jest dobrym kompromisem, które udało się wypracować społeczeństwu
    PiS a szczególnie Kaczyński to partia destrukcyjna, która niszczy nie potrafiąc budować.
    Przykazanie "Nie zabijaj" jest w Biblii stosowane dość wybiórczo. Zauważmy, że Mojżesz po tym jak zniósł z góry Horeb/Synaj Dekalog zabija 3000 mężczyzn, co uczynili złotego cielca i Bogu jest to miłe. [KW 32, 18], czyli za przestępstwo można karać śmiercią, jednak obrońcy nienarodzonych i morderców, zabójcy brzemiennych kobiet, którym przytrafiło się nieszczęście zajść w ciążę, która może grozić ich życiu i śmierci, bo tak ich trzeba nazwać, choć to drastyczne. W tym miejscu należy zauważyć, że projekt zawiera klauzulę w której dopuszczalna jest aborcja, w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia kobiety. Jednak co to oznacza, oznacza to, że decyzję będzie często podejmował jeden lekarz, na dyżurze nocnym w sytuacji stresu, czy już jest bezpośrednie zagrożenie, czy jeszcze jakiś "mędrzec" powie, że nie było i była to nielegalna aborcja, nie konsylium lekarskie w sytuacji możliwości konsultacji. Dodatkowo, zabieg ten byłby wykonywany w sytuacji gdy kobieta jest już osłabiona - bezpośrednie zagrożenie życia to nie stan stabilny, bezpieczny dla ciężarnej.
    Idąc dalej, życie to nie tylko piękne idee ale również twarda ekonomia. Rodzina w której po urodzeniu się dziecka niepełnosprawnego ponosi ogromne koszty będące różnicą, między kosztem wychowania normalnego dziecka i dziecka niepełnosprawnego, dlatego też organizacje domagające się rodzenia również dzieci niepełnosprawnych powinny być prawnie, obligatoryjnie, z prawem zapisanym w tej samej ustawie zobowiązane na łożeni na rodziny wychowujące dzieci niepełnosprawne i to nie kwoty symboliczne a znacząco wspierające takie rodziny. I nie chodzi tu o pomoc społeczną, bo społeczeństwo to my, a większość Polaków uważa dzisiejszy kompromis za dobry, winien to robić Kościół i organizacje domagające się zaostrzenia prawa. Nie może być tak, że ja za kogoś podejmę decyzję, a później mówię radź sobie gościu z finansowymi problemami sam.
  • @Henryk Dąbrowski 14:40:07
    "Podkreślam: uważam, że wtedy ustanowiono DOBRE prawo".

    No to i ja podkreślę:
    "Prawo nie ma być dobre. Prawo ma być sprawiedliwe, służące ludziom normalnym, prawym i moralnym, a tępiące wszystkich innych. Prawo ma być surowe dla złych".

    Przecież jak ktoś już uzna prawo za dobre, może go stosować "w ciemno", postępować zgodnie z nim, "bo ma prawo", tracić z oczu jego cele - przede wszystkim służbę dobru, życiu i człowieczeństwu dojrzałemu.
    W wyniku tego dopuszczać się zbrodni "zgodnie z prawem", postępować zgodnie z nim, "bo ma prawo" nie patrząc ani na prawa innych, ani na wolności innych, ani na ich obowiązki i odpowiedzialności, ani na ich powołania.
    Mało tego - może patrzeć na innych w kategoriach indywidualnych, a nie wspólnotowych.
    Ba, może innych traktować przedmiotowo - tylko pod kątem służebności sobie (i osobom sobie bliskim) - i tylko takich traktować zgodnie z prawem, choć to już PRAWO WEWNĄTRZMAFIJNE.
  • @miarka 15:24:32
    Chyba zadowoliłyby Pana słowa Epikura:
    "Prawa ustanowione są dla sprawiedliwych nie dlatego, by nie popełniali nieprawości, lecz by jej nie doznawali"

    Prawem nie wprowadzi Pan moralności. Prawo ma jedynie bronić sprawiedliwych, a niesprawiedliwi i tak będą. Być może słusznym podejściem jest prawo precedensowe, kiedy to sędzia nie jest związany literą prawa.
  • @Henryk Dąbrowski 14:58:37
    "Dobre prawo to prawo sprawiedliwe służące ludziom prawym. Nie mieszałbym tutaj moralności, bo muzułmanie woleliby szariat."

    Zupełnie się nie zgadzam z takim patrzeniem.

    Przede wszystkim to zgoda, że "Dobre prawo to prawo sprawiedliwe służące ludziom prawym" ale pod warunkiem, że wykreślimy tu przymiotnik "dobre", bo ono nie jest dobre tylko zwykłe, normalne, uczciwe.
    Jeśli prawo nie służy ludziom prawym, to nie jest prawo tylko BEZPRAWNY DYKTAT, za którym idą FAKTYCZNE akty bezprawia.
    Nie możemy się sugerować tym, że dzisiejsi faszyści - korporacjoniści-syjoniści-globaliści uważają to za prawo obowiązujące, tylko w ogóle NIE WOLNO NAM TEGO UZNAWAĆ ZA PRAWO.

    Po drugie "prawo sprawiedliwe służy ludziom prawym", ale też prawość służy ludziom moralnym, a z kolei moralność służy ludziom dojrzałym w swoim człowieczeństwie.


    Zwłaszcza tu razi mnie skojarzenie z muzułmanami, że "woleliby szariat".

    Przecież nie muzułmanie, tylko islamiści. Przecież szariat, to ideologia (Nie można jej zestawiać z moralnością, bo moralność to zbiór idei).
    To są byty z którymi nam trzeba walczyć, aby obronić swoją tożsamość i swoją świadomość praw natury, oraz praw Bożych (elementy prawości) i swoje dobra, od dóbr wspólnych zaczynając na życiu swoich wspólnot kończąc (elementy moralności).


    "Nie jest prawdą, że PRAWO nie kształtuje poglądów ludzi na PRAWDĘ".

    Właśnie przeciw temu oponuję. PRAWO nie może "kształtować poglądów ludzi na PRAWDĘ", bo PRAWDA TO NIE POGLĄD, bo PRAWDY SIĘ NIE UZGADNIA, NAD PRAWDĄ SIĘ NIE DYSKUTUJE - PRAWDA JEST JAKA JEST. PRAWDA JEST JEDNA.

    KIEDY PRAWO ZACZYNA SIĘ WYNOSIĆ NAD PRAWDĘ I JESZCZE JĄ KSZTAŁTOWAĆ, to mamy LEWACTWO - a to zwłaszcza FASZYZM I SATANIZM W JEDNYM.


    "Więcej prawo kształtuje moralność".

    Nie kształtuje, tylko popularyzuje (oczywiście kiedy jest w służbie moralności, bo w dzisiejszym świecie jest odwrotnie - to co zwie się prawem, jest w służbie demoralizacji).


    "Jeśli prawo jest dobre, akceptowane przez społeczeństwo, to ono wsiąka w umysły ludzi (wcale nie wynika to ze strachu, bo wnika w umysły wszystkich, również tych, którzy wcale nie zamierzają go łamać)".

    Akceptowane przez społeczeństwo to jest wyłącznie prawo sprawiedliwe i moralne, wyrażające prawość służebne dobru i dobru wspólnemu i człowieczeństwu dojrzałemu, pozwalające pełnić ludziom ich powołania i osiągać cele życiowe, oraz zaspokajać potrzeby.

    A w umysły to może wsiąkać, ale to, co je demoralizuje i deprawuje - dopiero po demoralizacji i deprawacji PRZYMUSEM I TERROREM PRAWNYM może następować to "prawo dobre" - DOBRE, ALE W NARRACJI IDEOLOGÓW I SPRZENIEWIERZONYCH NARODOWI WŁADZ PAŃSTWOWYCH.


    "Myślę, że obecne pokolenie jest pokoleniem znacznie bardziej szanującym życie nienarodzonego człowieka niż jeszcze 25 lat temu. To również wynik dobrego prawa".

    Na pewno nie. To nie jest możliwe, bo PRAWO DZIAŁA W DÓŁ. Jeżeli ten szacunek wzrasta, to wyłącznie z powodu akcji podejmowanych przez obrońców moralności i godności ludzkiej.


    "Jeśli chodzi o dalsze rozważania, to proszę zwrócić uwagę, że istnieją państwa wielonarodowe. Narody te mogą w znacznym stopniu różnić się spojrzeniem na moralność".

    Owszem, są wielonarodowe, ale warunkiem jakiegokolwiek ładu życia publicznego w państwie jest by była jedna moralności jeden system ludzkich wartości jako podstawa tego ładu życia publicznego i będący zarazem szkieletem dla prawodawstwa. Te inne narody albo się mają tu asymilować, albo swoje odmienności kultywować, ale WYŁĄCZNIE POZA ŻYCIEM PUBLICZNYM W PAŃSTWIE. Dotyczy to mniejszości nie tylko narodowych, ale i obyczajowych.

    W każdym państwie musi być naród wiodący, którego system moralny zdaje od lat egzamin i który wyraża "moralność z najwyższej półki".


    "Jednak prawo ma służyć wszystkim JEDNOCZYĆ wszystkich. Jednoczyć przez akceptację prawa i państwa."

    Nie. To nie prawo, a umowa społeczna - umowa autentycznych sił narodowych. To naród ustala prawa, które będą w państwie obowiązywały. To rada Narodowa (czy Rada Narodów) jest jedynie władna uchwalać prawa w państwie. Władze państwowe mogą jedynie uchwalać rozporządzenia w ramach uprawnień otrzymanych od narodu.
    Jeżeli dzieje się inaczej, jest to patologia.


    " Tutaj wracamy do problemu DOBREGO kompromisu. Jednak na ogół prawo będzie konstruowane na drodze kompromisu".

    Absolutnie NIE. Tam, gdzie nie można się dogadać tam zawsze głos decydujący należy do narodu wiodącego w państwie.
  • @Zawisza Niebieski 15:17:30
    Bardzo dobrze ujął Pan problem. Obserwujemy jak przekraczana jest cienka granica: od obrońców życia do wrogów kobiet w ciąży i niewinnych ofiar. W kwestii kary śmierci polecam cykl artykułów na mojej stronie (znacznie wygodniej się czyta):

    http://henryk-dabrowski.pl
  • @Henryk Dąbrowski 15:05:35
    "To trafna uwaga. Ogólnie zauważamy tendencją do coraz większej ingerencji prawa w życie obywateli. Jednak wracając do tematu: cieszę się tym bardziej, że prawo ustanowione w 1993 roku nie przekroczyło owych granic rozsądku (nie ingeruje nadmiernie). Cieszy mnie ten fakt. Stąd artykuł i obrona obecnego stanu prawnego w kwestii aborcji".

    Inaczej mówiąc: "Bestia prawa nie była taka zła, jak by mogła być". :-)))))

    Oczywiście, że to może cieszyć, tylko pytanie: na jak długo. Jak długo potrwa, żeby jedna strona kompromisu uznała go za taktyczny i wzmocniwszy się go zerwała.
    PRZY KOMPROMISACH TO JEST NIEUCHRONNE.

    Kompromis to tyle co ideologia. Ideologie między sobą mają zdolność koalicyjną - potrafią uzgodnić i respektować każdą uzgodnioną bzdurę. Ideologia to też "antyidea". Antyideą do życia ludzkiego jest ideologia satanizmu - i ona wchodzi w rachubę w kwestii promocji aborcji. Ona może się łączyć z innymi ideologiami zwłaszcza z wszelkimi formami faszyzmu ("zrównać inteligenta z robotnikiem, robotnika z chłopem, a chłopa z ziemią").
    Przeciwieństwem tej ideologii jest idea życia. Idee są bezkompromisowe. W kwestiach człowieczeństwa, czy moralności w ogóle duchowości kompromisów nie ma. Popuścić z zasadami w kwestii aborcji to tyle, co zgodzić się na ludobójstwo.

    Jedynym wyjściem, które tu widzę jest szeroka prezentacja i popularyzacja stanowiska "strony moralnej" - bo to nie kompromis, ani nie zmowa ma wygrywać a najlepiej jak to możliwe rozumiane człowieczeństwo.
    Np. jako zasadę robienie, co w naszej mocy, żeby było wszystko dobrze i etycznie - i nie więcej, czyli realistyczne uznanie swoich ograniczeń. Tu od razu dołącza zasada "miłości bliźniego jak siebie samego" a więc i zasada moralna nakazująca, by "najpierw kochać siebie, by móc kochać jak siebie" (tu trzeba wielkiej kampanii wyjaśniającej czym jest miłość), dalej zasada moralna "najpierw przeżyć", dalej "najpierw użyć dobrych środków, bo cel nie uświęca środków"...

    Pisałem o tym w pierwszym komentarzu - te zasady i przykłady podejścia moralnego trzeba kompletować i popularyzować, a konflikt się sam rozwiąże.
    W żadnym przypadku drogą prawną.
    Zresztą droga prawna, raz podjęta, końca już nie ma - PRZECIEŻ TO DIABELSKI WYNALAZEK, wynalazek nieprzyjaciela rodzaju ludzkiego.

    Droga Boża, dalekowzroczna droga mądrości to najpierw sprawiedliwość - sprawiedliwość nie tylko na etapie stanowienia prawa, ale i na etapie jego wykonawstwa i jego osądzania.
    Warto tu zauważyć, że samo PRAWO SPRAWIEDLIWE nie wystarczy.
  • @Henryk Dąbrowski 16:29:47
    "Chyba zadowoliłyby Pana słowa Epikura:
    "Prawa ustanowione są dla sprawiedliwych nie dlatego, by nie popełniali nieprawości, lecz by jej nie doznawali"

    Prawem nie wprowadzi Pan moralności. Prawo ma jedynie bronić sprawiedliwych, a niesprawiedliwi i tak będą. Być może słusznym podejściem jest prawo precedensowe, kiedy to sędzia nie jest związany literą prawa".

    O tak. O tak.
  • Autor
    "2. Człowiek staje się człowiekiem, a nie rodzi się nim...
    ...Mówienie o bezwarunkowym prawie do bycia CZŁOWIEKIEM jest pozbawione podstaw"...

    Mówienie o czymkolwiek przyrodzonym prawie do czegokolwiek jest pozbawione podstaw.

    Prawo to nie jest żadna rzeczywistość obiektywna tylko CZĘŚĆ UMOWY której drugą częścią jest UPRZEDNIO SPEŁNIONY OBOWIĄZEK określony w umowie i to pod warunkiem, że nie nastąpiły warunki określone w umowie, których nastąpienia oczekiwano, a wyrażające intencję umawiających się, lub jakieś nieprzewidziane przeszkody dla jej wykonania.

    Bycie człowiekiem jest powołaniem człowieka, tak jak powołanie do życia, czy powołanie do wolności.

    Człowiekowi nikt nie daje prawa do życia - to faszystowski wymysł, rozpropagowany przez faszystowską ONZ na przewrotnej zasadzie, że "najpierw da ludziom "prawa człowieka", a później będzie im je stopniowo odbierała - według swoich potrzeb i możliwości, a w interesie swojego faszystowskiego, korporacyjno-syjonistyczno-globalistycznego zwierzchnictwa".

    To podstawowy wymóg człowieczeństwa, by drugiemu UMOŻLIWIAĆ REALIZACJĘ JEGO POWOŁAŃ na każdym etapie jego drogi życiowej.

    To dlatego sprawiedliwość to więcej jak praworządność, bo ona zawsze do równowagi praw i obowiązków typowej dla praworządności dodaje również realizację celów ludzkich, w tym spełnianie powołań.

    Zygota wprawdzie człowiekiem nie jest, ale i nie wolno jej traktować inaczej jak człowieka, gdyż JEST POWOŁANA DO BYCIA CZŁOWIEKIEM, gdyż "ma być człowiekiem", gdyż "jest na dobrej drodze do bycia człowiekiem", a "być na dobrej drodze", to w sensie duchowym DUCHEM BYĆ U CELU TEJ DROGI czyli zygota DUCHEM żyje jako człowiek tylko że CIELEŚNIE jest "w fazie prenatalnej" - JUŻ OD POCZĘCIA.


    "Mówienie o bezwarunkowym prawie do bycia CZŁOWIEKIEM jest pozbawione podstaw. Źródłem tego nieporozumienia jest używanie słowa człowiek dla oznaczenia osobnika - przedstawiciela gatunku Homo sapiens, a jednocześnie to samo słowo CZŁOWIEK oznacza osobę, która osiągnęła pewien poziom człowieczeństwa".

    Słowo "CZŁOWIEK" wyraża pewien stan "poziomu człowieczeństwa".

    Nie ma podstaw, by z jednej strony nie traktować jak człowieka ludzkiej zygoty, ale i nie ma podstaw, żeby traktować jak człowieka poziomu "człowieczeństwa dojrzałego" - stanu ludzi sprawiedliwych, prawych i moralnych, którzy doszli do świadomości swojej ludzkiej godności i ludzkiego, dobrze uformowanego sumienia, a więc którzy NABYLI ZDOLNOŚCI DO PRZETRWANIA Z JEDNEJ STRONY, A ŻYCIA W POKOJU Z INNYMI LUDŹMI ZE STRONY DRUGIEJ.

    Jednak podstawą, pierwszym warunkiem, a właściwie to nawet fundamentem naszego człowieczeństwie jest ZDOLNOŚĆ DO ŻYCIA W PRAWDZIE.

    Jeżeli ktoś, jakiś osobnik ma tą zdolność TRWALE zahamowaną, śmiało można powiedzieć, że człowiekiem nie jest - bo on "nie wie co czyni" (to oznacza też, że jak ktoś doprowadzi drugiego do stanu kiedy ten trwale "nie wie co czyni" - ten jest zabójcą CZŁOWIEKA, choćby jego organizm pełnił swoje funkcje.
    To, że jest "szczęśliwy", "zadowolony", czy "kochany" nie ma żadnego znaczenia.

    Natomiast ludzka zygota zwykle tą zdolność ma (ZDOLNOŚĆ DO ŻYCIA W PRAWDZIE) - jeszcze wszystko przed nią.
    - ZABIJAJĄC LUDZKĄ ZYGOTĘ ZABIJA SIĘ CZŁOWIEKA.
  • @miarka 19:54:21
    Zygota ma wiele zdolności potencjalnych (do życia, do życia w prawdzie, do bycia CZŁOWIEKIEM, do osiągnięcia moralności), jednak są to możliwości potencjalne. Co sprawia, że jest ona ISTOTNIE różna od CZŁOWIEKA, który już te zdolności posiadł. Moje przywołanie różnicy między przepisem na zupę i zupą uważam za bardzo trafne. Przepisem na zupę nie zaspokoi Pan głodu.
  • @Henryk Dąbrowski 20:21:45
    "Zygota ma wiele zdolności potencjalnych (do życia, do życia w prawdzie, do bycia CZŁOWIEKIEM, do osiągnięcia moralności), jednak są to możliwości potencjalne. Co sprawia, że jest ona ISTOTNIE różna od CZŁOWIEKA, który już te zdolności posiadł".


    Ależ tu jesteśmy zgodni
    Dlatego też piszę:
    1. "Zygota wprawdzie człowiekiem nie jest ...".
    2. "Nie ma podstaw, by z jednej strony nie traktować jak człowieka ludzkiej zygoty, ale i nie ma podstaw, żeby traktować jak człowieka poziomu "człowieczeństwa dojrzałego" - stanu ludzi sprawiedliwych, prawych i moralnych, którzy doszli do świadomości swojej ludzkiej godności i ludzkiego, dobrze uformowanego sumienia, a więc którzy NABYLI ZDOLNOŚCI DO PRZETRWANIA Z JEDNEJ STRONY, A ŻYCIA W POKOJU Z INNYMI LUDŹMI ZE STRONY DRUGIEJ.

    Ten stan "człowieczeństwa dojrzałego" to dopiero stan bycia człowiekiem, którego nikt nie zakwestionuje.

    Każda więc istota, która nie jest dojrzała w swoim człowieczeństwie, a nie tylko "zygota, ma wiele zdolności potencjalnych (do życia, do życia w prawdzie, do bycia CZŁOWIEKIEM, do osiągnięcia moralności), jednak są to możliwości potencjalne. Co sprawia, że jest ona ISTOTNIE różna od CZŁOWIEKA, który już te zdolności posiadł"

    ... o którym na pewno można powiedzieć, że jest w pełni człowiekiem.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY